Ilu z was zastanawiało się kiedyś po co istnieje w Polsce coś takiego jak obowiązek meldunku? Przepis, który nakazuje obywatelowi zameldowanie się (powiadomienie przedstawicieli władzy) o miejscu swojego pobytu? Przepis, który narzuca na obywatela takowy obowiązek jeśli zamieszkuje gdzieś więcej niż 3 dni…
Mnie wydaje się to chore i pachnie komunizmem (cały ten przepis jest z roku 1974) gdzie władza chciała wiedzieć wszystko o obywatelach – również to gdzie aktualnie się znajdują. Straszy ich karami finansowymi, więzieniem itp (coraz bardziej jedzie komuną).
Osobiście uważam, że władzy nic do tego gdzie aktualnie mieszkam – jedyne co powinno ją interesować to to, jaki jest mój adres korespondencyjny. To im mogę powiedzieć. W czasach kiedy ludzie coraz częściej zmieniają miejsce zamieszkania taki przepis nie ma sensu – trzeba by wymieniać wiele dokumentów, zawiadamiać mnóstwo instytucji itp – po prostu zmora. Co więcej uważam, że ten przepis ogranicza moje prawo do przemieszczania się – no bo w końcu jak już gdzieś jadę na więcej niż 3 dni to muszę lecieć do UM i im o tym powiedzieć – a to kosztuje czas ( = pieniądz) i wysiłek…
Postanowiłem, że przeciwstawię się tym przepisom. Nie wiem (jestem prawie pewien, że nie) czy moje zachowanie coś z tym kraju zmieni ale przynajmniej (i tu mam nadzieje) pokaże komuś ten problem…

Odsłuchaj posta z Iwoną.
Komentarze: 4 do “Droga ku wolności…”
Zostaw komentarz