Farewell to the United Nations?

Pożegnanie z ONZ

Historyk David Littman jest przedstawicielem Stowarzyszenia na rzecz Światowej Edukacji (the Association for World Education) przy ONZ w Genewie. Od lat śledzi wzrost wpływu Islamu na ONZ. Według niego, w ostatnich latach przedstawiciele niektórych państw muzułmańskich żądali i często otrzymywali specjalne przywileje w ONZ”. “W wyniku tego, niedyplomatyczne terminy, takie jak ‘bluźnierstwo’ czy ‘zniesławienie Islamu’ przedostały się do ONZ, prowadząc do sytuacji, w których nie-muzułmańskie rządy akceptują cześć zasad postępowania zgodnych z prawem Islamu (Szariat) i narzucają samym sobie milczenie w kwestiach dotyczących Islamu”.

Dnia 5. sierpnia 1990 roku, 19. zjazd ministrów spraw zagranicznych państw muzułmańskich (Islamic Conference of Foreign Ministers) zatwierdziła deklarację praw człowieka w Islamie (Cairo Declaration on Human Rights in Islam). Według oficjalnej wersji angielskiej, „Wszystkie prawa i swobody obywatelskie określone w tej Deklaracji podlegają Szariatowi”. CDHRI stało się od tamtego czasu „godnym do cytowania źródłem dla ONZ”.

David Littman ostrzega, że „nowe zasady postępowania [z Islamem], które są narzucane przez OIC (the Organization of the Islamic Conference) i akceptowane przez inne kraje, dają tym, którzy twierdzą, że reprezentują Islam wyjątkowy status w ONZ, który jest bezprecedensowy i nie ma legalnych podstaw. Czy zakaz dyskusji na temat niewątpliwych aspektów politycznych Islamu stanie się powszechnie akceptowany w ONZ i poza nim, zaprzeczając tym samym ‘prawu do wolności opinii i wypowiedzi’, które jest zagwarantowane przez Artykuł XIX Deklaracji Praw Człowieka (Universal Declaration of Human Rights)? Jeżeli dalekowzroczne kraje, zarówno muzułmańskie, jak i niemuzułmańskie, nie postawią sobie za cel, aby potwierdzać stale i na nowo potrzebę wolności słowa, nasza cenna wolność będzie zagrożona zniszczeniem jej przez system organizacji międzynarodowych.

57 rządów krajów muzułmańskich nalega by włączyć „zakaz szydzenia z religii” do nowej, głównej części praw człowieka opracowywanej przez ONZ, poprzez rezolucję włączoną do planu zajęć pod punktem „Rasizm”, potępiającą jak to określili „Zniesławianie Islamu”. W oczywistym odniesieniu do kontrowersji wokół karykatur Mahometa, propozycja ta mówi o tym, że „zniesławienie religii i proroków jest niezgodne z prawem do wolności wypowiedzi”.

Wysoki Komisarz do spraw Praw Człowieka przy ONZ Louise Arbour włączył się do dyskusji podczas napięć spowodowanych przez duńskie karykatury. W liście do 56 członków OIC, pisze: „Rozumiem wasze obawy i pragnę podkreślić, że ubolewam nad jakimkolwiek stwierdzeniem czy zachowaniem, które mogłoby wyrażać brak szacunku do religii innych ludzi”. W skardze do Wysokiego Komisarza, 56 rządów państw muzułmańskich poprosiło Luise Arbour’a aby poruszył tę kwestię z duńskim rządem, „w celu ograniczenia agresji na Islam, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli”. Dwóch ekspertów ONZ do spraw wolności wyznania, rasizmu i ksenofobii, zostało oddelegowanych do prac nad tą sprawą.

Duński producent zabawek – Lego – był zdenerwowany na ONZ, po tym jak Biuro Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka opublikowało plakat przeciwko dyskryminacji, na którym widniał budynek z klocków Lego jako ilustracja rasizmu. W tym samym czasie, David Littman dokumentuje bezczynność ONZ w sprawie materiałów szerzących nienawiść rozpowszechnionych w szkołach publicznych w krajach muzułmańskich. Przykładem jest fragment książki, zatwierdzonej przez Uniwersytet al-Azhar w Kairze, ukazywany jako najważniejszy ośrodek kształcenia milionów Sunnitów.

Pobożne uzasadnienie powodów ścinania głów niewiernym jest proponowane studentom 11 klasy:

„Kiedy ich spotkasz w celu walki [z nimi], nie okazuj im litości, ale uderz mocno w ich szyję […] Uderzenie w szyję oznacza walkę, ponieważ zabicie osoby często odbywa się poprzez odcięcie jej głowy […] To wyrażenie zawiera ostrość i dobitność, których nie zawiera słowo ‘zabić’, ponieważ opisuje zabijanie w najgorszy sposób, czyli odcinanie szyi i sprawienie, że głowa odlatuje [od ciała]”.

Takie metody walki są codziennością w Iraku, gdzie ponad stu zagranicznych zakładników zostało ściętych. Sposób ten jest również używany przez muzułmańskich dżihadystów przeciwko, między innymi, nauczycielom w niespokojnych południowych prowincjach Tajlandii, od kiedy zostali ukazani jako niewierni reprezentanci tego w dużym stopniu Buddyjskiego kraju. Jak dowodzi uczony Andrew Bostom, muzułmański zwyczaj obcinania głów, wywodzi się z podstaw Islamu, takich jak Koran – sura 47, wers 4: „Kiedy spotkasz tych [niewiernych], którzy zaprzeczają Prawdzie [Prawda = Islam], wtedy uderz w ich szyję”. Mahomet i jego kompani także ścięli od 600 do 900 mężczyzn z żydowskiego plemienia Banu Qurayza w pobliżu Medyny, biorąc do niewoli ich kobiety i dzieci.

Kiedy muzułmańskie narody starają się skłonić ONZ do wyjęcia spod prawa krytykowanie Islamu na międzynarodowych zasadach, (obecnie były) Sekretarz Generalny ONZ Kofi Annan zapewnia Amerykanów, że plan przekazania ONZ odpowiedzialności za internet nie powinien ich martwić, gdyż służyć ma to jedynie uczynieniem go bardziej sprawnym”. Błędną opinią jest, że ONZ chce ‘przejąć’, nadzorować lub w inny sposób kontrolować internet. Nic bardziej mylnego. ONZ chce tylko zabezpieczyć globalny zasięg internetu” twierdzi Annan.

Uchwalili nawet 6 rezolucji potępiających Izrael, jednak Zgromadzenie Generalne ONZ nie zdołało zdefiniować pojęcia „terroryzm” ponieważ OIC domagała się wyjątków dla takich ugrupowań terrorystycznych jak Hamas, Islamski Dżihad i dla bojowników Al-Kaidy w Iraku. Sekretarz Generalny Kofi Annan wiąż wychwala OIC, organizację, która skupia kilka najgorszych krajów nagminnie łamiących prawa człowieka, twierdząc, że „przez lata, a w szczególności przez ostatnią dekadę, ONZ i OIC wspólnie pracowały nad wypromowaniem tolerancji, równości, rozwoju i pokojowego rozwiązania konfliktu”.

Dla kontrastu, zastępca Kofiego Annana zarzucił USA wstrzymywanie pomocy ze strony ONZ, dodając tym samym odwagi najbardziej ostrym krytykom Organizacji. Mr Malloch Brown powiedział, że chociaż USA współpracują z ONZ na wielu obszarach, amerykańska opinia publiczna została „odgrodzona” od wiedzy na ten temat przez Waszyngton i jego pobłażliwość na, jak to określił, „nieposkromione uderzenia na ONZ i stereotypy z tym związane”. „Większość publicznych debat, które dotarły w głąb USA zostało powstrzymanych przez ich największych krytyków, takich jak Fox News” powiedział. Ambasador USA przy ONZ John Bolton ostro zareagował na te uwagi, nazywając wypowiedź zastępcy Sekretarza Generalnego „bardzo poważnym błędem”.

Liderzy Iranu wielokrotnie starali się o unicestwienie Izraela, który choć nie jest członkiem ONZ, utrzymuje z nim stosunki dyplomatyczne. Zapowiadając rozpoczęcie programu atomowego, irański prezydent Mahmoud Ahmadinejad wielokrotnie powtórzył cel Iranu – „wymazać Izrael z mapy”. Poprzedniego dnia, ONZ-etowska Komisja ds. Rozbrojenia, organizacja której zadaniem jest zapobieganie rozprzestrzeniania się broni nuklearnej, powołała Irańczyka Mehdi Danesh-Yazdi’ego na jednego z trzech wice-przewodniczących. Iran potępił powołanie przedstawiciela Izraela do tej samej komisji, nazywając państwo Żydowskie „zagrożeniem dla pokoju na Bliskim Wschodzie”.

Irański prezydent Mahmoud Ahmedinejad powiedział, że żadna rezolucja Rady Bezpieczeństwa nie zmusi jego kraju do odstąpienia od programu nuklearnego. „Irański naród nie da złamanego grosza za tak bezużyteczne rezolucje” powiedział na kilka godzin przed upływem terminu danym mu przez RB ONZ na wstrzymanie prac nad wzbogacaniem uranu. Islamska Republika Iranu wymordowała dziesiątki tysięcy swoich własnych obywateli i jest źródłem groteskowych nadużyć praw człowieka. Jest także głównym sponsorem islamskich organizacji terrorystycznych poza swymi granicami i otwarcie zagroziła innemu krajowi zniszczeniem go za pomocą broni jądrowej. Pomimo tego wszystkiego kraj ten wciąż jest pełnoprawnym członkiem ONZ, który jest traktowany nie gorzej od Szwajcarii.

Stara Komisja ds. Praw Człowieka była tak skompromitowana, że ostatecznie została rozwiązana. Krytyk ONZ Anne Bayefsky ostrzegła, że nowy wizerunek organizacji „zapowiada instytucję bardziej niegodziwą niż poprzednia”. Wybór kilku najgorszych gwałcicieli wolności słowa – Algieria, Bangladesz, Nigeria, Pakistan, Arabia Saudyjska – na członków nowej Rady Prawy Człowieka została nazwana „skandalem” przez organizację Reporterzy Bez Granic:

„Nie ma różnicy pomiędzy składem poprzedniej Komisji Praw Człowieka – która praca została potępiona przez NGO [Nichtregierungsorganisation – organizacje pozarządowe] jak również przez wiele krajów – i obecnej, nowej komisji. Wzięli te same kraje i zaczęli wszystko od początku. Co więcej, 7 z dziesięciu krajów zostało powołanych na trzyletnią kadencję, najdłuższą jaka jest możliwa, która może być raz przedłużona. Jak widać reformy jakie zastosowało ONZ są niewystarczające. ONZ nie gwarantuje respektowania na świecie praw człowieka w przyszłości bardziej, niż w przeszłości”.

Brytyjski premier Tony Blair chce zreformowania ONZ. Jak uważa „nadszedł czas by światowe rządy zauważyły, że instytucje międzynarodowe założone po zakończeniu II wojny światowej zaczęły chylić się ku upadkowi i stały się nieefektywne. Podczas gdy 60 lat temu świat podzielony był na państwa narodowe, które były bardziej lub mniej od siebie niezależne, teraz międzynarodowi przywódcy muszą zmierzyć się ze światem, który coraz bardziej się zmniejsza na drodze globalizacji, rewolucji technologicznej, która doprowadziła do powstania rewolucyjnych podejść do zatrudnienia i większej ekonomicznej współzależności państw. “Jednak organizacje międzynarodowe nie nadążają za ekonomicznym i społecznym postępem ostatnich 60 lat”.

Blair powiedział także, że wierzy iż światowe organizacje takie jak ONZ odgrywają nie tylko ważną ale też główną rolę w poszerzaniu wolności na całym świecie. Ale jeśli ONZ chce podjąć się tego zadania, musi się zreformować by stać się organizacją wzbudzającą szacunek świata poprzez swą mądrość i przywództwo. Blair zarządza by Annan został zastąpiony na stanowisku Sekretarza Generalnego przez silnego następcę, który powinien gwarantować większą niezależność od Zgromadzenia Ogólnego w dostrzeganiu światowych kryzysów.

Wciąż pozostaje jednak pytanie, czy ONZ jest tak przesiąknięte fundamentalizmem, że nie da się go uzdrowić. Dawanie Muzułmanom możliwości infiltrowania Organizacji oraz coraz więcej władzy, nie jest najlepszym pomysłem.

Hugh Fitzgerald na stronie Jihad Watch porównuje ONZ do jego upadłego poprzednika – Ligii Narodów: „Liga Narodów w latach 20-tych działała sprawnie. Zaczęła jednak szwankować w latach 30-tych kiedy to nie mogła poradzić sobie z Hitlerem i Mussolinim, i zawiodła. ONZ nie było takie złe kiedy go zakładano wraz z takimi osobistościami jak Rene Cassin i Eleanor Roosevelt. Zaczęło szwankować kiedy to więcej i więcej państw, które były krajami despotycznymi stawało się jego członkami. Tylko głupiec użyłby w dzisiejszych czasach wyrażenia „społeczność międzynarodowa”, które wręcz zachęca by Syrię i Irlandię traktować jako podobnych sobie członków, lub Kosta Rykę i Arabię Saudyjską, jako podobnie położone geograficznie i zachowywujące się. Nie istnieją narody ‘zjednoczone’”.

Zwraca on także uwagę na fetysz Palestyńczyków i na niedorzeczną ilość czasu jaką ONZ poświęca na potępienie jednego kraju – Izraela. „Jak to jest, że zachowanie małego Izraela stało się Główną Sprawą Wieku, podczas gdy dżihad jest obecny w Indonezji, Bangladeszu, Pakistanie, na Filipinach, w Kaszmirze, Sudanie, na Bałkanach, w Azji Środkowej, Zachodniej Afryce, po prostu wszędzie, bez jakiejkolwiek rezolucji potępiającej [go]?”. Ta maniakalna uwaga, która jest skupiana na Izraelu oznacza, że niewiele jej poświęca się innym sprawom:

„Odpowiedzialna polityka wymaga tego, by amerykański rząd codziennie starał się pomóc Niewiernym państwom i ludziom zrozumieć jak bardzo ONZ jest infiltrowane i zasadniczo zajmowane przez siły Islamu: the Islamintern (intern – internować) tak można to nazwać. Następnie powinien zminimalizować takie cechy jak siłę, szacunek i legalność, które wciąż są przypisywane ONZ, tej najbardziej skorumpowanej organizacji na świecie. Na koniec, nie powinien starać się uczynić niemożliwego, czyli prawdziwie zreformować tą organizację, ale zacząć traktować ją tak jak na to zasługuje: jak beznadziejną, bezużyteczną i mało ważną organizację, zupełnie taką jaką była Liga Narodów postawiona przed atakami faszystów w Hiszpanii, inwazją Mussoliniego na Abisynię, aneksją Kraju Saary i re-militaryzacją Nadrenii”.

Fitzgerald uważa, że „w przeciwieństwie do Ligii Narodów, ONZ nie zostanie zlikwidowane. Powinno jednak być ignorowane lub wyśmiewane”. Wyjątkowo nie zgadzam się w zupełności z Hugh Fitzgerald’em, człowiekiem którego darzę wielkim szacunkiem. Znajdą się tacy, którzy będą twierdzić, że ONZ jest bezużyteczne gdyż jego utrzymanie kosztuje miliardy dolarów a i tak nie gwarantuje pomocy w zapewnieniu światowego pokoju. Nie zgadzam się z tym. Uważam, że ONZ może być troszeczkę przydatne. Dla naszych wrogów. Łatwo powiedzieć, żebyśmy porzucili członkostwo w ONZ i je ignorowali, ale obawiam się, że to się nie powiedzie. Zawsze na Zachodzie będą ludzie, którzy poważnie traktują ONZ, i w rzeczywistości część z jego rezolucji może mieć wpływ na naszą politykę wewnętrzną.

Roger Scruton zwraca uwagę, że ONZ zagwarantowało Związkowi Radzieckiemu legitymizację, której ten nie uzyskałby nigdy na drodze swego przywództwa. Związek Radziecki posłużył się ONZ i jego drugorzędnymi instytucjami jako swego rodzaju frontem. Wsparł „zawładnięcie” United Nations Association (niezależną organizację nonprofit, która została założona w celu zbierania pieniędzy na międzynarodowe przedsięwzięcia) przez pacyfistów oraz poparł transformację UNESCO w instrument lewicowy i antyzachodniej propagandy”. Sowieccy komuniści traktowali ONZ „tylko jako drogę do zlikwidowania obronności Zachodu”.

Wielu z pewnością stwierdzi, że państwa muzułmańskie „kopiują” dzisiaj tą strategię. Zgodnie ze stwierdzeniem Scruton’a, istnieje inny, bardziej niebezpieczny efekt działań instytucji ONZ, którym zachodni politycy zdają się niezbyt przejmować:

„ONZ i wiele instytucji mu podwładnych mają władzę ustawodawczą. Mogą użyć przywilejów zapisanych w Karcie tak, by związać narodowe ustawodastwo i sprawić, by było ono całkowicie przeciwko interesowi narodowemu. Te posunięcia mogą być często ogromnym ciężarem dla uczciwych i prawych państw, ale nigdy dla dyktatur. Jak dotąd państwa totalitarne mają tak dużo praw jak kraje uczciwe, w efekcie czego, bezprawie nabrało dzięki ONZ tak dużej mocy, by zniewalać prawe kraje w uścisku, z którego nie ma ucieczki”.

„Trafnym przykładem jest Konwencja ONZ traktująca o uchodźcach i azylach ratyfikowana w 1951, która obliguje każdego sygnotariusza by zaproponował azyl tym, którzy czują się prześladowani. To oznacza, że Zachodnie kraje, które mają swoje własne prawo, są zmuszane do przyjęcia każdego roku setek tysięcy niepożądanych imigrantów, ponieważ dobrze poinformowani prawnicy powołali konwencję o azylach w swoim imieniu. Większość z tych imigrantów zostaje nawet jeśli stwierdzi się, że powód ubiegania się o azyl jest zmyślony. Rezultatem, w Europie, jest kryzys demograficzny, który zagraża zachwianiem fundamentami polityki wewnętrznej”.

Jako przykład użyję swojego własnego kraju, Norwegii, gdzie część Konwencji ONZ jest całkowicie włączone do norweskiego prawa. Może mieć to poważne konsekwencje. Przedstawiciele ONZ, na przykład, skrytykowali norweskie prawo antyrasistowskie za to, że nie jest wystarczająco surowe. Na ten zarzut minister sprawiedliwości odpowiedział, że Norwegia będzie pracować by bardziej zbliżyć się do zaleceń ONZ. Kiedy kraje islamskie ciężko starają się by termin „Islamofobia”, czyli wszystko to, co choć w najmniejszym stopniu krytykuje Islam, został zaakceptowany jako przejaw „rasizmu”, ogromnie niebezpiecznym staje się dopuszczenie władz ONZ do oddziaływania na wewnętrzną politykę dotyczącą tak istotnych spraw. Zalecenia Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców służą również do wpływania na norweskich uchodźców politycznych. Chociaż Norwegia jest jednym z bardziej naiwnych, jeśli nie całkiem głupich, krajów na świecie, to wciąż sytuacja ta ukazuje prawdziwy problem wspólny dla wszystkich narodów Zachodu.

Istnieje bliska współzależność pomiędzy tymi na Zachodzie, którzy bronią multikulturalizmu i tymi, którzy bronią ONZ jako ważnego narzędzia do rozstrzygania spraw międzynarodowych. Mamy wewnętrznego wroga, który jest post-demokratyczny a nawet post-zachodni. Wierzą w mulitkulturalizm na ich własnym terytorium, międzynarodowe organizacje, „międzynarodowe prawo” i w ONZ za ich granicami. Osłabiają zachodnią cywilizację od środka.

W zasadzie multikulturalizm oznacza, że wszystkie państwa powinny stać się czymś na wzór ONZ, gdzie wiele różnych kultur współżyje ze sobą na równych prawach i bez żadnej rdzennej kultury. Multikulturalizm znaczy, że wszystkie kultury są tak samo wartościowe czy respektowane. Podstawową zasadą ONZ jest to, że wszystkie narody są równe pod względem członkostwa, co oznacza, iż Sudan, Arabia Saudyjska czy Islamska Republika Iranu powinny być traktowane na tych samych zasadach co, powiedzmy, Nowa Zelandia. Jest to absolutnie niedorzeczne. Nie wszystkie kraje zasługują na szacunek, tak jak nie wszystkie kultury zasługują na szacunek. Obrazą dla ludzkiej godności jest fakt, że pokojowe, demokratyczne kraje powinny być traktowane w taki sam sposób jak kraje sponsorujące terroryzm i gnębiące swych własnych obywateli.
Naszym zewnętrznym wrogiem jest świat Islamu. Zarówno nasi wewnętrzni jak i zewnętrzni wrogowie spotykają się w ONZ. Kraje islamskie chcą użyć ONZ jako narzędzia do wpływania na Zachód i politykę niewiernych, obciążając nas regulacjami, które utrudniają unikanie napływu muzułmańskich imigrantów, piętrzących przeszkody na drodze walki z osobami popierającymi terroryzm w naszych krajach oraz walkę z państwami finansującymi terroryzm oraz dżihad. Tymczasem kraje muzułmańskie będą nadal ignorować wszelkie rezolucje dotyczące „praw człowieka” i będą z bezkarnością kontynuowały prześladowanie Hindusów, Chrześcijan i innych nie-Muzułmanów na ich ziemiach. Wszystkie kultury są równe, ale niektóre są bardziej równe od innych. Może nie być ONZ bez np. Kanady i Syrii, jako że kraje te nie mają ze sobą nic wspólnego.

Kompromitując lub wycofywując się z ONZ, możemy obudzić naszych zewnętrznych i wewnętrznych wrogów. Będzie coraz trudniej krajom islamskim wpływać na politykę niewiernych odkąd ONZ stało się wielkim symbolem ich spojrzenia na świat i podstawą ich ideologii. Łatwiej jest przeciwstawić się multikulturalizmowi na krajową skalę jeśli najpierw przeciwstawimy się mu na arenie międzynarodowej.

Tak, zgadzam się z Hugh Fitzgerlad’em, że powinniśmy ograniczyć fundusze ONZ, wyśmiewać go przy każdej nadarzającej się okazji oraz zdelegalizować go tak bardzo jak tylko jest to możliwe. Jednak nie jestem pewien czy na dłuższą metę to wystarczy. Wydaje mi się, że powinniśmy „wyciągnąć wtyczkę” ONZ, zrobić przerwę i odejść z Organizacji.

Wszystko to stawia przed nami kolejne pytanie: Jak zarządzać sprawami międzynarodowymi w tym post-ONZ-etowskim świecie?

Jak twierdzi strona „EYE on the UN”: „przy zakładaniu ONZ w roku 1945 większość głównych członków była krajami demokratycznymi, pomimo niestabilności finansowej ich gospodarek. Jednak demokracja nie była warunkiem członkostwa w ONZ. 60 lat później, większość członków to nie w pełni rozwinięte demokracje. Konsekwencje tego są bardzo poważne dla operacji i wyników ONZ”.

Liczba członków ONZ, które są w pełni demokratyczne lub „całkowicie wolne” wynosi 88. Całkowita liczba członków to 191, co oznacza że mniej niż połowa członków ONZ to w pełni rozwinięte demokracje. Jeśli jakaś organizacja chce być użyteczna, jej członkowie muszą być zjednoczeni wokół wspólnych wartości.

Moglibyśmy stworzyć Unię Demokratyczną [Democratic Union], gdzie członkami byłyby tylko demokratyczne kraje, co automatycznie wykluczyłoby większość państw muzułmańskich i od razu byłoby ogromnym krokiem naprzód. Jednakże zawsze jest prawdopodobieństwo, że jakaś organizacja stanie się zbyt podobna do ONZ czy Ligii Narodów i będzie tak samo bezsilna i nieskuteczna jak jej poprzednicy.

Niektórzy zapewne stwierdzą, że cały świat potrzebuje organizacji, która poprzez wzajemne stosunki z niedemokratycznymi krajami „zobowiązałaby” je do rozpoczęcia przemian ustrojowych. Jest to ewidentny przejaw naiwnego patrzenia na sprawy światowej polityki. Jest mało prawdopodobne, że ONZ przyczyniło się do „poszerzania demokracji”. Wręcz przeciwnie. Dano najgorszym światowym reżimom możliwość wpływania na kraje demokratyczne, co może mieć bardzo niebezpieczne skutki. Poza tym, jeśli chcemy organizacji, które miałyby objąć zasięgiem cały świat, to już je mamy. Nie mam nic przeciwko byśmy rozgrywali mecze siatkarskie z Egiptem, czy piłkarskie z Arabią Saudyjską. Po prostu nie chcę, by żadne z nich mieszało się w sprawy mojego kraju.

Kolejną możliwością jest rozszerzenie wpływów NATO. Były premier Hiszpanii, Jose Maria Aznar, nawiązał do powyższych pomysłów. Chociaż nie powiedział żeby porzucić ONZ, poparł propozycję wzmocnienia i odnowienia NATO:

„Głównym celem NATO powinna pozostać ochrona naszych demokracji. Nowa misja powinny być jasna: walka z dżihadem i rozprzestrzenianiem się broni masowego rażenia. Nie wierzę w ustępstwa wobec terrorystów. Nie wierzę w rozmowy z terrorystami. Wierzę jednak w potrzebę walki przeciwko nim. Bardzo poważnym błędem jest negocjowanie z terrorystami. Powinni być oni przerażeni i pokonani, a to jest możliwe. Dla mnie nie istnieje żadna inna opcja”.

„Jeśli obrona naszych wartości przed radykalnym Islamem jest przyszłością NATO, to musimy zmienić sposób, w jaki Sojusz się rozszerza i otworzyć się na te narody, które podzielają nasze wartości, by wspomóc je w obronie swojej ziemi i zachęcić do wspólnej walki z dżihadem. Tak więc NATO powinno zaprosić Japonię, Australię i Izrael do stania się pełnoprawnymi członkami. Dla mnie, Izrael jest aktywną częścią zachodniego świata”.

Rozszerzając geograficznie NATO o Japonię to dobry pomysł. Już wcześniej twierdziłem, że prawdopodobnie zawitaliśmy na koniec zachodniego świata – oznacza to, że żadna cywilizacja nie będzie w stanie poradzić sobie sama z problemami 21. wieku, jak to Zachód miał w zwyczaju robić. To, co Zachód powinien teraz zrobić to wkroczyć w strategiczne sojusze z nie-Zachodnimi państwami, które podzielają jego idee i cele. Moglibyśmy rozważyć inne kraje Azji, nie tylko Japonie, np. Indie. Być może ONZ jest jedyną świętą krową, którą Hindusi zgodzą się ubić. Największą wadą Indii jako potencjalnego sojusznika jest jej ogromna islamska piąta kolumna.

Jednak z tą opcją też są problemy. Są tacy, którzy twierdzą, że NATO jest tylko pozostałością po Zimnej Wojnie. Kraje NATO teoretycznie są ze sobą związane poprzez ich kulturę. W praktyce relacje między nimi są utrudnione z powodu istnienia Unii Europejskiej, która stara się być przeciwwagą dla USA. UE służy także jako narzędzie Multikulturalizmowi i międzynarodowym post-demokratom – naszym wewnętrznym wrogom, a także Islamowi – naszemu zewnętrznemu wrogowi. Może powinniśmy także pozbyć się UE żeby NATO mogło prawidłowo funkcjonować.

Poza tym, NATO też nie zawsze pracowało jak należy. Ataki na ambasady jednego z członków – Danii, spowodowane publikacją karykatur Mahometa, nie wywołały żadnych reakcji ze strony NATO, chociaż można by to potraktować jako wypowiedzenie wojny. Zachód nie wstawił się za Danią, tak samo jak NATO nie zadeklarowało, że atak na jednego z członków będzie traktowany jako atak na cały Sojusz. Ta bezczynność skonfrontowana z atakami Islamistycznych bandytów takich jak Iran i Syria, była żałosnym przykładem uległości, który będzie nas drogo kosztował.

Kosowo, które było wylęgarnią międzynarodowej przestępczości oraz dżihadystów, ma szansę wkrótce stać się niezależnym krajem, dzięki NATO. Władze Zachodu zbombardowały serbskich chrześcijan by utorować drogę czystkom etnicznym i podpaleniom kościołów i klasztorów, wszystko pod auspicjami żołnierzy NATO. Sojusz w ten sposób ustanowił muzułmańskie państwo w Europie, ale nic nie zrobił, kiedy świat Islamu wypowiedział wojnę Zachodowi uderzając w jego wartości, takie jak wolność wypowiedzi. Nie powinniśmy się oszukiwać, że wydarzenia te pozostały bez echa w islamskim świecie.

Kolejnym problemem dla opcji Unii Demokratycznej i rozszerzającego się NATO jest kwestia postępowania z Rosją i Chinami. Rosję pod rządami Putina trudno nazwać demokracją, a Chiny pod rządami Partii Komunistycznej z całą pewnością nią nie są. Jednak obydwa kraje są zbyt ważne by je ignorować na arenie międzynarodowej. W szczególności Chiny, po Islamie, są naszym największym wyzwaniem w przyszłości. Między nimi jest jednak ogromna różnica. Świat Islamu zawsze był i będzie naszym wrogiem. Chiny nie muszą nim być, aczkolwiek nasze relacje będą dosyć skomplikowane z powodu ich rozmiarów oraz ambicji.

Ani Rosja ani Chiny nie będą zadowolone z powodu utraty prawa weta w RB ONZ. Będziemy potrzebować zrozumienia i dobrych argumentów w konsultacjach z nimi. Miło jest wzniośle rozmawiać o ideach demokracji i prawach człowieka, ale w prawdziwym świecie, nadal potrzebujemy dużej dozy Makiawelskiej polityki. Być może zamiast jakiejkolwiek nowej organizacji, większość ważniejszych krajów po prostu uformuje sojusze by stawić czoła problemom, kiedy tylko się one pojawią.

Nie znam wszystkich odpowiedzi na pytanie jak będzie wyglądał post-ONZ-etowski świat. Najważniejszą rzeczą jest teraz odizolowanie i ograniczenie świata Islamu. Nie możemy pozwolić naszym wrogom by mieli bezpośredni wpływ na naszą politykę, którą częściowo posiadają dzięki ONZ.

Czy rozmawianie o upadku UE i ONZ jest bezsensowne? Nie wiem. ONZ zostało założone po zakończeniu II wojny światowej. Przetrwało Zimną Wojnę, ale teraz wkraczamy w zupełnie nowy światowy konflikt. Założę się, że w niedalekiej przyszłości zobaczymy duże zmiany w polityce międzynarodowej, co najmniej takie, jak te, które dały początek ONZ.

Swoją użyteczność ONZ straciło już dekady temu. Dzisiaj jest dla nas mało użyteczne, ale z pewnością bardzo użyteczne dla naszych wrogów. Nadszedł czas by pożegnać się z Organizacją Narodów Zjednoczonych.

Fjordman
[tłumaczenie – Mateusz]



Odsłuchaj posta z Iwoną.

Reklama

Masz problem? Napisz!

Jeśli masz jakiś problem z adresem zameldowania lub po prostu polskimi urzędnikami napisz o tym na FORUM a na pewno pomogę Ci go rozwiązać.

Szukaj